Tomatis analogowy czy cyfrowy?

Tomatis Płock – kilka faktów, które chcę uporządkować, bo coraz częściej spotykam się z pytaniami dotyczącymi terapii Tomatisa w Płocku oraz z komentarzami, które próbują przeciwstawiać sobie tzw. „analogowy” i „cyfrowy” Tomatis. Zazwyczaj towarzyszy im sugestia, że jedna z tych form jest z definicji lepsza, bardziej wartościowa lub „bliższa oryginałowi”.

Chcę to jasno uporządkować: analogowy nie znaczy automatycznie lepszy, tak samo jak cyfrowy nie znaczy gorszy. W terapii słuchowej najważniejsze jest dla mnie dziecko, jego potrzeby oraz realne efekty terapii, a nie sam sprzęt, nazwa nurtu czy sposób jego opisywania.


Dlaczego pracuję taką metodą TOMATIS®

Pracuję w nurcie TOMATIS®, ponieważ jest to mój świadomy wybór zawodowy. To międzynarodowy system terapii słuchowej, funkcjonujący w wielu krajach, oparty na ujednoliconych standardach pracy terapeutycznej, certyfikowanych szkoleniach oraz stałym aktualizowaniu wiedzy i technologii.

Znak towarowy nie jest dla mnie hasłem marketingowym. Jest informacją o tym, że:

  • pracuję według określonych protokołów terapeutycznych,
  • korzystam z nowoczesnego, stale rozwijanego sprzętu,
  • regularnie uczestniczę w szkoleniach i dbam o aktualność swojej wiedzy.

Opłacanie licencji i praca w tym systemie to moja decyzja i biorę za nią pełną odpowiedzialność. To jeden z możliwych sposobów organizacji pracy terapeutycznej – nie jedyny i nie lepszy z definicji od innych.


 


Nie ma bramkowania – nie ma efektów

Jednym z kluczowych elementów metody TOMATIS® jest mechanizm bramkowania słuchowego (ang. gating), czyli regulacja dopływu bodźców dźwiękowych do ośrodkowego układu nerwowego.

Układ słuchowy nie działa jak bierny odbiornik. Bodźce dźwiękowe są filtrowane, wzmacniane lub hamowane już na poziomie pnia mózgu i struktur odpowiedzialnych za regulację pobudzenia oraz uwagi. U części dzieci mechanizm ten funkcjonuje nieprawidłowo – bramka bywa zbyt zamknięta albo zbyt otwarta.

W praktyce może to oznaczać trudności z koncentracją, nadwrażliwość słuchową, przeciążenie układu nerwowego lub problemy z regulacją emocji.

W terapii pracuję na kontrolowanym i dynamicznym przełączaniu parametrów dźwięku, takich jak przewodnictwo powietrzne i kostne, natężenie oraz zakres częstotliwości. Zmiany te nie są przypadkowe – ich celem jest stopniowe przywracanie zdolności układu nerwowego do selekcji bodźców i elastycznego reagowania.

Bramkowanie nie polega na biernym słuchaniu muzyki, lecz na precyzyjnie zaprogramowanej stymulacji neurosensorycznej, która ma wpływ nie tylko na słyszenie, ale również na uwagę, regulację i integrację sensoryczną. Bramkowanie jest tym najważniejszym kluczem w terapii uwagi słuchowej.


Analogowy czy cyfrowy Tomatis – moje podejście

Nie uważam, że istnieje jedna forma terapii słuchowej odpowiednia dla wszystkich dzieci. Zarówno rozwiązania analogowe, jak i cyfrowe mogą przynosić dobre efekty, jeśli są właściwie dobrane i prowadzone przez kompetentnego terapeutę.

„Analogowy czy cyfrowy” to tylko techniczna forma nagrywania i przetwarzania dźwięku i nie jest dla mnie wyznacznikiem jakości terapii. Ważny jest sposób kontrolowanego dostarczania dźwięku, czyli bramkowanie. A wyznacznikiem są zmiany w funkcjonowaniu dziecka. Dlatego skupiam się na procesie terapeutycznym, a nie na sporach dotyczących nazw, sprzętu czy nurtów.


Znak towarowy a jakość terapii – moje stanowisko

Uważam, że sam znak towarowy nie przesądza o skuteczności terapii, tak jak jego brak nie oznacza automatycznie braku kompetencji czy doświadczenia. W praktyce terapeutycznej liczą się przede wszystkim:

  • wiedza i doświadczenie terapeuty,
  • umiejętność indywidualnej diagnozy funkcjonalnej,
  • sposób prowadzenia dziecka i całego procesu terapeutycznego,
  • uważność i elastyczność w pracy.

Nie wypowiadam się na temat metod i nurtów, których nie stosuję w swojej pracy. Nie neguję pracy innych terapeutów ani szkół, ponieważ wiem, że każda metoda może być skuteczna, jeśli jest właściwie dobrana i rzetelnie prowadzona.

W swojej pracy nie zajmuję się ocenianiem innych podejść ani porównywaniem, która wersja terapii jest „lepsza” czy „bardziej prawdziwa”. Każdy terapeuta pracuje w takim systemie, jaki zna, rozumie i za który bierze odpowiedzialność. Ja pracuję metodą TOMATIS®, ponieważ jest to rozwiązanie spójne z moim podejściem, wiedzą i doświadczeniem.

Z mojego doświadczenia wynika, że największą wartość ma terapia, która jest indywidualnie dopasowana, prowadzona w sposób świadomy i odpowiedzialny oraz oparta na relacji i uważnej obserwacji dziecka.

Rodzicom szukającym terapii Tomatisa w Płocku zawsze mówię jedno: warto pytać, rozmawiać i wybierać świadomie, kierując się potrzebami własnego dziecka, a nie uproszczonymi hasłami czy podziałami na „lepsze” i „gorsze” metody.

Dla mnie dziecko zawsze jest w centrum. Metoda, sprzęt i nazwa są ważne tylko o tyle, o ile realnie wspierają proces terapeutyczny. I w takiej przestrzeni pracuję.

W terapii nie widzę miejsca na rywalizację ani udowadnianie wyższości jednego podejścia nad innym. Moim osobistym marzeniem byłoby raczej to, abyśmy jako terapeuci mogli spotykać się wspólnie w Płocku, rozmawiać o terapiach, wymieniać doświadczenia i uczyć się od siebie nawzajem, niezależnie od nurtu, w którym pracujemy.

Każdy z nas widzi inne dzieci, ma inne doświadczenia kliniczne i inne obserwacje. Takie rozmowy mogłyby realnie wzbogacać naszą praktykę, zamiast ją dzielić. Wierzę, że współpraca i dialog dają znacznie więcej niż zamykanie się w obrębie jednej metody czy środowiska.

Rodzice nie potrzebują sporów i podziałów. Potrzebują spójnych informacji, poczucia bezpieczeństwa i zespołowego podejścia do wsparcia dziecka. Otwartość na rozmowę między terapeutami różnych specjalizacji i nurtów sprzyja właśnie temu – lepszemu rozumieniu potrzeb dziecka i bardziej świadomemu prowadzeniu terapii.

Marzy mi się, aby Płock był miejscem, w którym specjaliści potrafią rozmawiać ze sobą z szacunkiem, bez deprecjonowania cudzej pracy i bez budowania autorytetu kosztem innych. Różnorodność podejść nie musi oznaczać konfliktu – może być wartością, jeśli potrafimy z niej korzystać.

Bo ostatecznie wszyscy pracujemy z tym samym celem: żeby dzieci funkcjonowały lepiej, spokojniej i pełniej. A to cel, który bardziej łączy, niż dzieli.